Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gide André. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gide André. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 stycznia 2014

André Gide „Symfonia pastoralna”

André Gide, Symfonia pastoralna, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986, 84 s.

W niewielkiej szwajcarskiej wiosce pastor przygarnia małą bratanicę zmarłej kobiety. Dziewczynka jest niewidoma. Mijają lata, Gertruda wyrasta na piękną dziewczynę, która zmienia, dotąd wyłącznie ojcowskie, uczucia pastora. Zazdrosny, sprzeciwia się on wzajemnej miłości wychowanicy i swego syna. Tymczasem Gertruda zostaje poddana operacji i odzyskuje wzrok...

Gide skupił się w „Symfonii pastoralnej” na religii i odcieniach miłości. Ukazał, że nawet natchniony sługa boży nie jest wolny od ziemskich pokus i przywar, i będąc z jednej strony dobroczyńcą, z drugiej – stał się mimowolnym oprawcą. Źle pojęta dobroć, urok rozkwitającej młodości, kalectwo i początkowa czystość intencji połączyły się z istotą religii, poszukiwaniem Boga i fizycznym pożądaniem. Doprowadziło to do rozdźwięku moralnego, rodzinnego i religijnego, a zarazem do upadku głównego bohatera zarówno jako ojca, jak i pastora, jako człowieka, jak i męża.
W tym opowiadaniu raczej, wszystkiego coś osiemdziesiąt stron, niż powieści, Gide stawia tak istotne, nawet teraz, pytanie: gdzie zaczyna się zdrada? W myślach? W czynach? Czy uznając się za tego, który służy Bogu, ma się moralne prawo do oceniania innych i wpływania na ich życie? Co doprowadza do zaślepienia zdrowego rozsądku?
Pastor spisujący swe wspomnienia jest bezgranicznie szczery, ale jednocześnie wciąż się usprawiedliwia, odsuwa od siebie poczucie winy starając się obdzielić nim i innych bohaterów opowieści. Sama zaś opowieść wydawałaby się łzawym melodramatem, gdyby nie fakt, że Gide potrafił ubrać ją w styl moralitetu raczej niż romansu.
Polecam.
Moja ocena: 4.5

piątek, 11 listopada 2011

André Gide „Lochy Watykanu”, „Fałszerze”

Gide André; Lochy Watykanu;
Nauczył mnie wydawać bez rachuby, bez troski o to, czy będę miał za co zaspokoić swoja fantazję, swoje pragnienie lub głód. Głosił zasadę, że tę ostatnią potrzebę należy zaspokajać na końcu, bo pragnienia albo kaprys są przelotne, podczas gdy głód zawsze się odnajdzie i jest tym pełniejszy, im dłużej dało mu się czekać.

Gide André; Lochy Watykanu;
Nic tak nie paraliżuje jak potrzeba: zawsze starałem się jedynie o to, co mi się na nic nie zdało.

Gide André; Lochy Watykanu;
W świecie ważne jest, aby nie zanadto wyglądać, na to czym się jest.

* * *
Gide André; Fałszerze;
Każą nam wierzyć, że dla uniknięcia egoizmu mamy uprawiać altruizm, który jest jeszcze wstrętniejszy! Co do mnie, to twierdzę, że o ile na świecie jest coś podlejszego i godniejszego pogardy od człowieka – to są ludzie. Żadne rozumowanie nie potrafi mnie przekonać, że przez dodanie do siebie ohydnych jednostek otrzymamy doskonałą sumę.