Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kampusch Natascha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kampusch Natascha. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2013

Natascha Kampusch „3096 dni”

Natascha Kampusch, 3096 dni, Sonia Draga, Katowice 2011, 276 s.

Miała dziesięć lat, gdy w marcu 1998 roku została uprowadzona w drodze do szkoły. Porywacz - niepozorny technik Wolfgang Priklopil - przez prawie osiem i pół roku więził ją w ciasnej klitce pod garażem. Od czterech lat dziewczyna znów cieszy się wolnością. W środę 8 września ukaże się jej autobiografia `3096 Tage` (3096 dni). Już dziś wiadomo, że będzie to bestseller. - Ta książka zrobi z niej milionerkę - przewiduje prof. Jo Groebel, psycholog mediów z Niemieckiego Instytutu Cyfrowego w Berlinie.
Będzie to opowieść o piekle. Dziewczyna żyła w niespełna pięciometrowej celi bez okien. Dopiero z czasem Priklopil zainstalował jej radio i telewizję. - Ogromna inteligencja i wewnętrzna siła pozwoliły jej przetrwać tych 3096 dni w niewoli. Natascha stworzyła swój świat fantazji, do którego porywacz nie miał dostępu. Peter Reichard, który w ciągu ostatnich trzech lat wielokrotnie rozmawiał z Kampusch i zrobił o niej film dokumentalny dla niemieckiej telewizji.
Zdarzało się, że Priklopil opuszczał w domu żaluzje i zabierał Nataschę na górę do swojego mieszkania. Czasem wyjątkowo wychodził z nią do ogrodu albo nawet na krótki spacer. Zastraszona, długo nie miała odwagi, by spróbować ucieczki. Dopiero 23 sierpnia 2006 roku udało jej się zbiec. Tego samego dnia jej porywacz popełnił samobójstwo.

Podczas przenoszenia recenzji z jednego bloga na drugi jedną zgubiłam. Ja zazwyczaj coś gubię podczas przenoszenia, a to nagrania Suede gdy zmieniałam komputer, a to nagrania filmowe, kiedy zmieniałam komputer po raz drugi. Nic zatem dziwnego, że teraz też mi się coś zawieruszyło. Niestety moje wrażenia o autobiografii Kampusch są nie do odzyskania.
Jej książkę czytałam latem 2011 roku i do tej pory pamiętam, że wywarła na mnie duże wrażenie. Ofiara porwania w wieku dziesięciu lat, osiem kolejnych spędziła z porywaczem w jego domu. Kampusch opisuje swój strach i próby przystosowania się do zaistniałej sytuacji. Odnosi się też do oskarżeń, że nie uciekła wcześniej, skoro kilka razy była ze swoim porywaczem w miejscach publicznych. I całkowicie pomija najbardziej intymną sferę swego życia w owym czasie.
Ta książka jest opisem kilku tysięcy dni, które płynęły monotonnie, ale daleko im było do idylli. Kampusch była bita, poniżana, głodzona i najczęściej trzymana w podziemnej, ciemnej kryjówce. Wszystko to działo się w samym centrum Europy, w jednym z najbardziej cywilizowanych państw. Wysoko rozwinięta technika i zamiłowanie do porządku nie zawsze idą w parze z normalnością.
W tej książce czytelnik nie znajdzie sensacyjnych i pełnych grozy opisów. Moim skromnym zdaniem, jeśli ktoś na to liczył, to powinien się udać do lekarza. Bo co innego znajdować przyjemność w czytaniu drastycznej fikcji literackiej (chociaż to też jest chore), a co innego – wymagać całkowitej wiwisekcji z życia dziewczyny, której historia zdarzyła się naprawdę. Zresztą i bez „sensacji” ta książka porusza i budzi refleksje.
Moja ocena: 4.5

czwartek, 29 grudnia 2011

Allan Hall, Michael Leidig „Dziewczyna z piwnicy”

Książka Halla i Leidiga trafiła w moje ręce przez przypadek. Podczas jednej z wizyt w bibliotece zapytałam czy jest książka Kampusch. Pani bibliotekarka powiedziała, że owszem, ale wypożyczona. Kilka dni później zadzwoniła do mnie (sic!) z wiadomością, że książka jest do odebrania. Pojechał po nią M. Spodziewałam się „3096 dni”, a dostałam – „Dziewczynę z piwnicy”.
Może i „Dziewczyna z piwnicy” zawiera sensacyjne informacje, ale przede wszystkim z każdej strony przebija tania sensacja, potrzeba zaspokojenia najniższych pobudek mało wybrednego czytelnika przy pomocy garści nieprawdopodobnych teorii i pseudonaukowych wywodów. Ta książka nie kojarzy mi się z rzetelnym dziennikarstwem, lecz z pomyjami na poziomie „Faktu”. Informacje prawdziwe mieszają się z ich obliczonymi na tani efekt wymysłami. Próba charakterystyki Priklopila jest psuedopsychologicznym bełkotem, podobnie snucie teorii na temat patologicznego dzieciństwa Kampusch. Wiedzę swą dziennikarze oparli na wywiadach z dziesiątkami osób znającymi mniej lub bardziej Priklopila czy Kampusch. Pytanie jednak, jak wielu z nich powiedziało po prostu swoją prawdę, zamiast skupić się na rzeczywistości?
Niewątpliwie najciekawszym rozdziałem w „Dziewczynie z piwnicy” jest ten poświęcony nieudolnemu i niekompetentnemu śledztwu policji. Nazwisko Priklopila przewinęło się przez akta policyjne kilkukrotnie, jednak żaden policjant nie pofatygował się, aby bliżej zbadać sprawę. Śledztwo w sprawie zaginięcia Kampusch bardzo szybko nabrało znaczenia politycznego. Gdzieś pomiędzy wymienianiem policjantów, walką o prestiż i ukrywaniem nieporadności  zagubił się priorytet: odnalezienie dziewczynki.
Książkę można przeczytać. Ale tylko jako uzupełnienie autobiografii samej Kampusch.
Moja ocena: 3.5