Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami Haruki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami Haruki. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 grudnia 2011

Haruki Murakami „Tańcz, tańcz, tańcz”

Murakami Haruki; Tańcz, tańcz, tańcz;
Rozmawiając z ludźmi z własnego pokolenia, można czasem uniknąć zbędnych tłumaczeń.

Murakami Haruki; Tańcz, tańcz, tańcz;
Nie należała do ludzi, którzy coś dają otoczeniu, lecz wręcz przeciwnie, do takich, którzy po trochu odbierają coś innym, żeby podtrzymywać własną egzystencję. Ale nikt nie umiał jej odmówić, ponieważ dzięki talentowi posiadała wielką siłę przyciągania.

Murakami Haruki; Tańcz, tańcz, tańcz;
Z wiekiem zaczyna się rozumieć sugestywność sugestii. I uczy się człowiek czekać, aż ta sugestywność nabierze realnego kształtu.

Murakami Haruki; Tańcz, tańcz, tańcz;
Przeciętność to jak niewywabiana plama na białej marynarce. Jak raz się pojawi, nie można jej już nigdy usunąć.

Murakami Haruki; Tańcz, tańcz, tańcz;
Ludzie bez wyobraźni zawsze najszybciej racjonalizują swoje postępowanie.

Murakami Haruki; Tańcz, tańcz, tańcz;
Niewielu jest ludzi, którzy słuchają innych. Każdy chce mówić, nawet jak nie ma nic ciekawego do powiedzenia.

sobota, 26 listopada 2011

Haruki Murakami „Kronika ptaka nakręcacza”

Czasami się zastanawiam, ile prawdy jest w powiedzeniu, że krytyk to niespełniony artysta. Kilka dni temu przeczytałam taką opinię: „Akcja "Kroniki ptaka nakręcacza", podobnie jak w większości książek Haruki Murakami jest bardzo skomplikowana, ale nie ona jest najważniejsza. Jeden z recenzentów streścił ją tak: Tōru Okada traci najpierw pracę, potem kota, potem żonę a w końcu - rozum.” Wściekłam się, bo takie ujęcie tematu jest podejściem typu: „Wielu było podejrzanych, ale zabił listonosz.” – po co dalej czytać? Ano po to, aby zweryfikować słowa krytyka-recenzenta. Bo jak już wcześniej podkreślałam, u Murakamiego nic nie jest takie jakie się wydaje. Tōru Okada – główny bohater, stara się zrozumieć swoje życie. Im bardziej jednak się stara, tym więcej problemów napotyka. Z pomocą przychodzą mu kolejne kobiety: Malta Kanō, Kreta Kanō, May Kasahara. Gałka Akasana. Dzięki nim może nie tylko zajrzeć w głąb siebie, może też pomóc swej żonie. Murakami zdaje się powtarzać przez całą książkę jedną mantrę: „Umysł ludzki jest niczym studnia.” Czasami trzeba wejrzeć bardzo głęboko, by cokolwiek zrozumieć. Czasami potrzeba wielu poświęceń, nie tylko duszy, ale i ciała.
Przy okazji - w tej powieści Murakami nie stroni od okrutnych opisów, a jednak, pomimo podświadomych dreszczy, jakie wywołują owe opisy u czytelnika, zrozumiałe jest to całe ukazane okrucieństwo. Ukazuje bowiem kruchość i niepewność losu człowieka.
Wracając do cytatu recenzenta, powiem tak: uogólnianie jest naszą drugą naturą, szufladkowanie zjawisk pomaga się z nimi uporać, ale życie takie nie jest. Tōru Okada nie traci pracy – sam z niej rezygnuje, koty zaś przychodzą i odchodzą… dalej nie będę komentować, aby dać szansę czytelnikom weryfikacji zdania zacytowanego na początku.
Moja ocena: 5
* * *
Murakami Haruki; Kronika ptaka nakręcacza;
Ciekawość wyciąga z ukrycia odwagę i budzi ją. Ale w większości przypadków ciekawość od razu znika i odwaga musi dalej iść sama. Ciekawość przypomina wesołego kolegę, któremu nie można zaufać. Podpuści cię, ile może, potem w odpowiednim momencie się zmyje. A człowiek sam musi dalej sobie radzić, próbując zebrać się na odwagę.

Murakami Haruki; Kronika ptaka nakręcacza;
Los to coś, co się wspomina, gdy już minie, a nie poznaje naprzód.

Murakami Haruki; Kronika ptaka nakręcacza;
Nienawiść jest jak długi ciemny cień. W większości wypadków sam nienawidzący nie wie, skąd się wzięła. To miecz obosieczny. Zadając ranę drugiemu, samemu odnosi się rany. Ci, którzy zadają gwałtowne rany, sami gwałtowne rany odnoszą. Zdarza się też, że można stracić życie. Lecz nie jest to coś, co można łatwo odrzucić, nawet jeżeli się próbuje.

Murakami Haruki; Kronika ptaka nakręcacza;
W starych rosyjskich powieściach zazwyczaj listy pali się zimą, wieczorem w kominku, a nie w ogrodzie w letni poranek, polawszy olejem. Lecz w tym naszym byle jakim realnym świecie bywa, że zlani potem ludzie palą listy w letnie poranki. Czasem nie można zrobić tego, co by się chciało, nie można czekać do zimy. 

Haruki Murakami „Kafka nad morzem”

Przeczytałam „Kafkę nad morzem” Murakamiego. Udzieliłam mu tak wielkiego kredytu zaufania, że nawet specjalne właściwości pana Nakaty mnie nie irytują, traktuję ja jako element baśniowy. Całe życie Nakaty składało się zresztą z elementów fantastycznych i prozaicznych. Jego biografię Murakami stopniowo nam przybliża, więc świństwa nie zrobię i nie wywalę wszystkiego od razu. Wystarczy mi, że autor notki o książce zdradza zdecydowanie za dużo. Co istotne w pisarstwie Murakamiego, to fakt, że nawet element okrucieństwa jest usprawiedliwiony i co ważniejsze – pomszczony. A przy tym opowieść toczy się tak jak lubię: nikt i nic nie jest takie na jakie wygląda. Już się złapałam, że: „Aha! To było tak!”, a tu zaraz Murakami puszcza do czytelnika iście kafkowskie perskie oko. A jeśli do Kafki dodamy tragedie greckie i połączymy to z kulturą Japonii i jej pierwiastkami historycznymi, łatwo można zrozumieć, że Murakami snuje opowieść-przypowieść. I chyba to jest najistotniejsze w „Kafce nad morzem”, czytać i nie brać wszystkiego dosłownie, filtrować i starać się pojąć intencje autora.
Odrywając się od książki Murakamiego mam wrażenie jakbym budziła się z pięknego snu. Ja wiem, brzmi to beznadziejnie górnolotnie, ale taki jest fakt. A nad faktami się nie dyskutuje.
Skończyłam „Kafkę nad morzem” i dalej jestem zdania, że to piękna książka. Murakami wprowadził elementy fantastyczne, które u innego pisarza pewnie by wkurzały, ale po Człowieku-Owcy z „Przygody z owcą” już nic mnie nie zdziwi. A te fragmenty były potrzebne, żeby ukazać potrzebę szukania własnej drogi, własnego przeznaczenia. I co istotne, nie ważne czy ma się lat piętnaście, dwadzieścia pięć, czy też sześćdziesiąt… Nigdy nie jest za wcześnie, ani za późno by szukać swego miejsca na świecie. Taką naukę wyniosłam i tym samym kończę podsumowanie „Kafki…” Jeszcze tylko kilka cytatów.
Moja ocena: 5

* * *

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Trudno jest stać się kimś innym. Lecz nietrudno przybrać inne imię.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Kiedy się skończy sześćdziesiąt lat, przyzwyczajony jest już człowiek do tego, że jest głupi i nikt go poważnie nie traktuje.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Na tym świecie ludzie szybko nużą się tym, co nie jest nudne, a to, co ich nie nuży, zazwyczaj jest nudne.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Oczywiście wszyscy wiedzieli, że jest mało rozgarnięty, ale bycie mało rozgarniętym to zupełnie co innego niż bycie wariatem.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Oboje wcześnie dojrzeli. I jak to bywa z ludźmi, którzy wcześnie dojrzewają, nie umieli dorosnąć. Zawsze mieli czternaście, piętnaście lat.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Od niepamiętnych czasów nie da się oddzielić poezji od symbolizmu. Tak jak nie można oddzielić piratów od rumu.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Czechow próbuje powiedzieć rzecz następującą: konieczność jest niezależnym pojęciem. Powstaje inaczej niż logika, moralność czy znaczenie. Jej funkcja koncentruje się w roli, jaką odgrywa. To, co nie musi odegrać roli, nie powinno istnieć. A to, co koniecznie musi odegrać rolę, istnieje. Na tym opiera się dramaturgia. Logika, moralność, znaczenie rodzą się w relacji do niej. Czechow rozumiał istotę dramaturgii.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Posiadanie rzeczy symbolizującej wolność może dawać więcej szczęścia niż posiadanie wolności.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Wspomnienia ogrzewają człowieka od środka. Ale jednocześnie siekają go gwałtownie na kawałki.

Murakami Haruki; Kafka nad morzem;
Zaciągnięcie się do wojska to najlepszy sposób na bezproblemowe rozstanie z dziewczyną. (…) Dobijało mnie co prawda, że kazali bez przerwy kopać doły i układać worki z piaskiem.

czwartek, 20 października 2011

Haruki Murakami „Sputnik Sweetheart”

Jest to pierwsza nierówna powieść Murakamiego jaką przeczytałam. Od chwili wyjazdu narratora na grecką wyspę, pisarz nie wie, czy ma uraczyć nas oniryczną opowieścią, egzystencjalnymi zapytaniami o istotę życia, specyfiką greckiego regionu czy po prostu nie wie, w którą stronę pociągnąć powieść. Nadużywa słowa „nigdy”, które ma się nijak do zakończenia. Właśnie – zakończenie. Napisane jakby na siłę, niepotrzebne i nadmiernie nierealne. Zawiodłam się, ale były też i zaskoczenia. Historia Miu, przemyślenia Sumire, a nawet sama istota epizodu bohatera na greckiej wyspie. Samo wyrażenie: „grecka wyspa” kojarzy się z „Magiem” Johna Fowlesa. I chyba ukazuje zafascynowanie Murakamiego Fowlesem właśnie, a co za tym idzie, tą tajemniczą stroną naszego życia rozgrywającego się na pograniczu sny i jawy. Nad pragnieniem zamiany pomimo sprawienia bólu najbliższym, hołdowaniu własnym pragnieniom i egoizmowi. I w końcu – na zrozumieniu własnych pragnień.
Moja ocena: 4

* * *

Murakami Haruki; Sputnik Sweetheart;
- Moja głowa jest niczym absurdalna stodoła zapchana aż po strop rzeczami, które chcę opisać – powiedziała Sumire. – Obrazy, sceny, strzępki słów… w moim umyśle lśnią, są żywe. Pisz! – krzyczą do mnie. Niedługo narodzi się nowa historia, czuję to. Przeniesie mnie w zupełnie nowe miejsce. Problem polega na tym, że kiedy już usiądę za biurkiem i przeleję wszystko na papier, uświadamiam sobie, że brakuje tu czegoś istotnego. To się nie chce skrystalizować – żadnych kryształów, sam żwir. I donikąd się nie przenoszę.

wtorek, 16 listopada 2010

Haruki Murakami „Przygoda z owcą”

Przeczytałam „Przygodę z owcą” (2009), ja wiem, że wydawnictwo musi sprzedać książkę, ale opisywanie „Przygody…” jako opowieści kryminalnej to już przesada. „Przygoda…” łączy w sobie pytania o istnienie i opowieść drogi. Samo już nienazwanie bohaterów sprowadza narrację do tego, że każdy mógł się znaleźć w takiej sytuacji, mógł odczuwać to samo i mieć podobne dylematy. Murakami napisał tę powieść blisko trzydzieści lat temu, a jednak jest tak świeża jak poranne bułeczki. Geograficznie Murakami wręcz wytycza nam szlak wycieczki: Tokio, Sapporo, Ashikawa i dalej gdzie nas wyobraźnia poniesie, byle minąć przełęcz Shiogari. Możemy podążać śladem narratora (zbyt nierealnie przeciętnego, by poznać jego imię) i dziewczyny. Anonimowi podróżnicy spotykają na swej drodze różnych bohaterów, którzy skupieni na jednym (nie powiem, na czym), pomiędzy wersami ukazują swój stosunek do życia i wspomnień. Książka przypomina raczej rozbudowaną przypowieść, niż kryminał sensu stricto. Nie czytałam jej zresztą po to, by szukać owych jakże ulotnych „kryminalnych” wątków. Niewielu pisarzy tworząc osnowę powieści i balansując  na granicy realizmu i baśni, potrafi stworzyć tekst tak wciągający. Murakami potrafi.
Moja ocena: 5

* * *

Murakami Haruki; Przygoda z owcą;
Każda dziewczyna ma w sobie taką ładną szufladkę, a w tej szufladce dużo śmiecia bez znaczenia. Ja to bardzo lubię. Potrafię wyjmować te rzeczy jedną po drugiej, otrzepywać z kurzu i odnajdywać ich znaczenie.

Murakami Haruki; Przygoda z owcą;
Są na świecie różne miasta. Każde ma w sobie coś niezrozumiałego i to mnie zawsze intryguje.

Murakami Haruki; Przygoda z owcą;
W każdej chwili mogło zacząć padać. Jeden z tych deszczów, o których nie wiadomo, czy pada, czy nie, ale po chwili jest człowiek zupełnie przemoczony.

Murakami Haruki; Przygoda z owcą;
Wiedząc że, nie będę mógł się wycofać w trakcie, porzucam wszystko od razu, sprawiając w ten sposób kłopot różnym ludziom. Moje dotychczasowe życie było właśnie niekończącym się powtarzaniem się takich sytuacji. Na szczęści (naprawdę na szczęście) teraz nie muszę już nic porzucać. To wspaniałe uczucie. A do porzucenia mam tylko siebie. To wcale nie jest zła myśl, żeby siebie porzucić. Nie, to zdanie brzmi zbyt żałośnie. Sama myśl wcale nie jest żałosna, ale jak się ją napisze, to taką się staje. To dopiero kłopot.

Murakami Haruki; Przygoda z owcą;
Zamówiłem jeszcze jedną whisky. Najbardziej lubię drugą szklaneczkę. Pierwsza mnie odpręża, a dopiero druga pozwala jasno myśleć. Trzecia i kolejne nie mają już smaku. Jedynie wpływają do żołądka.

Murakami Haruki; Przygoda z owcą;
Zazwyczaj ludzie, którzy umieją pisać listy, nie muszą ich pisać. To dlatego, że mogą żyć we własnym kontekście. No, ale to jest tylko oczywiście moje prywatne zdanie. Być może nie da się żyć w kontekście.

piątek, 17 września 2010

Haruki Murakami „Norwegian Wood”

Odnośnie Murakamiego i jego „Norwegian Wood” należy się sprostowanie, książka, jak można przeczytać z tyłu, zaczyna się od słów piosenki Beatlesów o tym samym tytule; a to gówno prawda. Pierwszy wers piosenki to: „I once had a girl, or should I say, the girl had me…”. Pierwsze zdanie powieści brzmi: “Miałem trzydzieści siedem lat.” Ale… czytając „Norwegian Wood” wiem, iż ów pierwszy wers utworu to kwintesencja powieści. Bo w sumie nie wiadomo nigdy kto kogo ma, prawda? I dlaczego zawsze miłość musi być kojarzona z przynależnością?
Moja ocena: 5.5


* * *

Murakami Haruki; Norwegian Wood;
Śmierć Kizukiego nauczyła mnie czegoś, co przyjąłem filozoficznie. A przynajmniej tak myślałem. Była to rzecz następująca: „Śmierć nie jest przeciwieństwem życia a jego częścią.”
Rzeczywiście taka była prawda. Żyjąc, jednocześnie pielęgnujemy w sobie śmierć. Lecz jest to tylko jedna z prawd, jakie musimy poznać. Śmierć Naoko nauczyła mnie, że żadna prawda nie może uleczyć smutku po stracie ukochanej osoby. Nie może go uleczyć żadna prawda, żadna uczciwość, żadna siłą, żadna dobroć. Przeżywszy ten smutek w pełni, możemy się jedynie czegoś z niego nauczyć, lecz to, czego się nauczymy, wcale się nam nie przyda, kiedy nadejdzie następny, niemożliwy do przewidzenia smutek.

Murakami Haruki; Norwegian Wood;
Ty chyba nie rozumiesz, że człowiek rozumie drugiego, kiedy przychodzi na to odpowiedni czas, a nie dlatego, że ten drugi chce być zrozumiany.

Murakami Haruki; Norwegian Wood;
W pudełku są różne czekoladki, jedne się lubi, inne mniej. Najpierw zjada się ulubione i zostają tylko te, za którymi się nie przepada. Zawsze tak myślę, kiedy jest mi ciężko. Jeżeli teraz się z tym uporam, potem będzie łatwiej. Życie jest jak pudełko czekoladek.

Murakami Haruki; Norwegian Wood;
Niesprawiedliwe społeczeństwo to jednocześnie społeczeństwo, w którym można wykorzystać własne zdolności.