Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myśliwski Wiesław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myśliwski Wiesław. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2016

Wiesław Myśliwski „Ostatnie rozdanie”

Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie, Znak, Kraków 2013, 447 s.

„Ostatnie rozdanie” to dzieło „totalne”, które chce objąć całość ludzkiego doświadczenia, dotknąć tajemnicy bytu. Jest zachętą do myślenia, nie poucza, nie moralizuje i nie ocenia. Pokazuje życie z jego dobrymi i złymi stronami. To powieść filozoficzna i wielowymiarowa, której tematem jest człowiek i ludzki los zawieszony między przypadkiem a koniecznością. Perfekcyjnie skonstruowana, zachęca do lektury wielokrotnej – przy każdej pozwalając odkryć jej nowe wymiary i perspektywy. Żywioł opowieści sprawia, że czytelnik zatapia się w niej i oddaje się jej zniewalającemu nurtowi.

Nie lubię określeń skrajnych i tekst, że „Ostatnie rozdanie” to dzieło „totalne” odebrałam sceptycznie. I podczas lektury, i po jej zakończeniu nadal owej „totalności” nie pojmowałam. Ale też nigdy nie pretendowałam do tego, że wszystko wiem i wszystko rozumiem. Mogę jednak napisać, że najnowsza książka pana Myśliwskiego jest kawałkiem fantastycznej literatury.
A przyjemność z czytania czerpie się już od pierwszych akapitów, gdzie narrator zaczyna kreślić swą przeszłość za punkt wyjściowy mając porządkowanie starego, sponiewieranego upływem lat notesu z adresami. Pomysł jest przedni. Sama nie korzystam z notesów, ale moje roczne kalendarze pęcznieją w ciągu roku korzystania z nich i zawierają tyle wspomnień, że może kiedyś, kiedy już będę siwą babuleńką z przyjemnością usiądę sobie i przyjrzę się ponownie mojemu życiu.
Głównemu bohaterowi wystarcza notes z adresami, notes kupiony w chwili natchnienia, kiedy go jeszcze nie potrzebował, kiedy nie miał w sumie czego zapisywać a towarzyszący potem mu przez całe życie, dłużej niż trwały jego relacje z kobietami czy męskie przyjaźnie. Myśliwski opowiada o związkach damsko-męskich, o pierwszym zakochaniu, o poszukiwaniu miejsca w powojennej Polsce, o bezkompromisowości i cenie, jaką się za to płaci. I chociaż poznajemy życie narratora dość dobrze, do końca skrywa on przed czytelnikiem swe tajemnice, może więc faktycznie do „Ostatniego rozdania” należy wrócić drugi i trzeci raz?
Porządkowanie notesu, podobnie jak porządkowanie życia, nie jest ani łatwe, ani owocne. Pomimo największych chęci narrator gubi się w gąszczu zapomnianych personaliów nie mogąc zdecydować się czy je pominąć, czy starać sobie przypomnieć. Oddzielenie tego, co było ważne w życiu jest równie trudne.
Myśliwski nie prowadzi fabuły linearnie. To nazwiska dają pretekst do wspomnień i opisu poszczególnych zdarzeń, z których wyłania się przeszłość narratora. Autor pisze jednak z wielką precyzją, dba o szczegóły i pozorna chaotyczność składa się na opowieść o życiu, nie ma luk, nie ma niewyjaśnionych spraw, a wszystko ujęte jest w piękną polszczyznę, w styl iście mistrzowski. Piękna powieść.
Co ja tu dużo będę pisała. Czegokolwiek bym nie próbowała wyjaśnić, opisać i tak nie dorównam nawet w ułamku talentowi pana Myśliwskiego. „Ostatnie rozdanie” po prostu trzeba przeczytać, bo jest to wspaniałe antidotum na tę grafomańską papkę serwowaną nam przez większość obecnie piszących „pisarzy”.
Moja ocena: 6

* * *

Myśliwski Wiesław; Ostatnie rozdanie;
Tylko czy jakiekolwiek życie da się zmieścić w tym, co najważniejsze? I nie sądzę, aby do życia można zastosować hierarchię: najważniejsze, ważne, mniej ważne lub całkiem nieważne. To tak, jakby chcieć ustalić hierarchię ludzkich kalectw. Posłyszałem kiedyś taką rozmowę w pociągu, co by pan wolał, nie widzieć czy nie mówić. Okrutne i bez sensu. Ale w pociągu można usłyszeć najbardziej bezsensowne rozmowy. Zwłaszcza gdy się jazda dłuży, a zawsze się dłuży.

Myśliwski Wiesław; Ostatnie rozdanie;
Powie ktoś: a pamięć? Czyż nie jest strażnikiem naszego ja? Czyż nie zapewnia nam poczucia, że to my, nie kto inny? Czyż nie scala nas, nie nadaje nam znamienia? Otóż nie radziłbym ufać pamięci, jako że pamięć jest podległa naszej wyobraźni, więc nie może być wyrocznią prawdy o nas. Tak naprawdę kim jesteśmy, zawdzięczamy wyobraźni. A wyobraźnia nigdy nie idzie w parze z pamięcią, nie odróżnia prawdy od szaleństwa.

Myśliwski Wiesław; Ostatnie rozdanie;
Są ludzie, którzy nie lubią ciszy, gdyż gubią się w ciszy jak we mgle. A może cisza jest dla nich równoznaczna z samotnością.

Myśliwski Wiesław; Ostatnie rozdanie;
Młodość nie jest tak pociągająca, jak się panu może wydaje. Młodość to zmarnowany czas. Zmarnowany na złudzenia. Jakby życie ofiarowując nam młodość, zadrwiło z nas, aby tym dotkliwiej nas potem doświadczyć.


sobota, 5 grudnia 2015

Wiesław Myśliwski „Widnokrąg”

Wiesław Myśliwski, Widnokrąg, Znak, Kraków 2007, 607 s.

Widnokrąg należy do gatunku powieści inicjacyjnej, świat został przedstawiony z perspektywy głównego bohatera Piotrusia, który wypowiada się jako mały chłopiec, dojrzewający młodzieniec, a także dorosły mężczyzna. Główny bohater wspomina swoje dzieciństwo i młodość w czasach wojennych oraz wczesnych lat komunizmu. Rodzina Piotrusia to typowi przedstawiciele polskiej wsi, mieszkańcy Rybitw. Powieść rozpoczyna się opisem fotografii, na której znajduje się Piotruś jako dziecko z ojcem. Zdjęcie przywołuje w pamięci wspomnienia, tak jak wiele innych drobnych przedmiotów, co jest pretekstem do przedstawienia opowieści o pierwszej miłości, zauroczeniu, postrzeganiu świata i dojrzewaniu.

Pierwsze spotkanie z prozą Wiesława Myśliwskiego, bez bagażu wiedzy, że autor honorowany wielokrotnie. I na pewno nie ostatnie! „Widnokrąg” to literatura z najwyższej półki, uczta dla duszy.
Bohater wspomina swoje dzieciństwo i młodość, ukazuje niedostatki życia w powojennej Polsce i całą galerię wyrazistych postaci. Myśliwski zadbał o wielowymiarowość nie tylko głównych bohaterów, nawet osoby będące zaledwie tłem dla opowieści są dopracowane do najmniejszego szczegółu.
W „Widnokręgu” każdy rozdział stanowi jakby odrębną całość, jeden z nich został zresztą zaadaptowany przez Izabellę Cywińską do Teatru Telewizji i w ten sposób widzowie zobaczyli „W poszukiwaniu zgubionego buta”. Myśliwski z drobnych niby spraw potrafi wysnuć opowieść, gdzie błyskotliwe myśli przeplatają się z prozą życia na powojennej prowincji. Radzieccy żołnierze pędzący krowy z Niemiec do Rosji, agitacja partyjna, wchodzenie z ojcem na schody, spacer po mieście z nauczycielem, zdawałoby się, że nie sposób tego ciekawie ująć; tymczasem Myśliwski słowo po słowie wciąga czytelnika w świat chwilami straszny, to ponury po prostu. A przecież w życiu nie tylko smutki są, więc i te drobne, i większe radości wspomina bohater: pierwszą miłość, szukanie widnokręgu, obserwowanie deszczu, a wszystko ujęte w piękne i mądre zdania.
W „Widnokręgu” akcja nie leci na łeb, na szyję, wręcz odwrotnie – każde zdanie jest po to, by je smakować, doceniać urok chwili, pochylać się nad słowami i czynami postaci, dostrzec ich wnętrze, ich pragnienia i marzenia. Piękna to książka, pięknym językiem napisana, błyskotliwa i refleksyjna zarazem. Szczerze polecam!
Moja ocena: 6

* * *

Myśliwski Wiesław; Widnokrąg;
(...) bo najciężej jest ruszyć. Nie dojść, ale ruszyć. Dać ten pierwszy krok. Bo ten pierwszy krok nie jest krokiem nóg, lecz serca. To serce najpierw rusza, a dopiero nogi za nim zaczynają iść. A na to nie tylko trzeba siły, ale i przeznaczenia, żeby przemóc serce i powiedzieć, to ruszam.

Myśliwski Wiesław; Widnokrąg;
Widzisz, tego, co ty widzisz, nikt inny nie widzi. Choćby widział dużo więcej.

Myśliwski Wiesław; Widnokrąg;
Bo cóż ważniejsze jest od słów, wszystko się ze słów bierze, i nawet najkrwawsza bitwa toczy się o słowa, które po niej zostaną.

Myśliwski Wiesław; Widnokrąg;
Wódka przypisana jest do nieszczęść jak skóra do ciała. Choć tak samo do wesel. Ale to od wesel zaczynają się przeważnie nieszczęścia, jak rzeki od źródeł.