Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gardner Lisa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gardner Lisa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 lutego 2016

Lisa Gardner „Złap mnie”

Lisa Gardner, Złap mnie, Sonia Draga, Katowice 2014, 416 s.

D.D.Waren, wyszczekaną panią sierżant bostońskiej policji, ciężko czymś zaskoczyć. Jednak prośba kobiety, która obserwowała policjantkę podczas ostatniego wezwania, jest dla D.D. niemałym szokiem. Charlene Grant wierzy bowiem, że za cztery dni zostanie zamordowana. Chce, by to najlepsza bostońska detektyw zajęła się dochodzeniem w sprawie jej śmierci.
Charlie opowiada mrożącą krew w żyłach historię. Jej dwie najlepsze przyjaciółki z czasów dzieciństwa zginęły rok po roku 21 stycznia o 8 wieczorem. Charlie, ostatnia z paczki, odlicza godziny do śmierci i nie zamierza się poddać bez walki. Dziewczyna jest wysportowana, zna sztuki walki, doskonale strzela. Nie będzie więc łatwym przeciwnikiem. D.D. ma jednak niejasne przeczucie, że młoda kobieta coś przed nią ukrywa…

To jest Lisa Gardner jaką lubię: mroczna, logiczna, bez harlequinowskich wstawek. Są za to znajomi z innych powieści i nie D.D. Warren mam tu na myśli.
Akcja nabiera tempa już od samego początku. Szajbnięta matka owładnięta manią kaleczenia córek i słysząca głosy. I tragedia, która odbije się na całym dalszym życiu jednej z bohaterek – Charlene Grant – przekonanej, że oto nadszedł czas śmierci. „Przecież wszyscy kiedyś umrzemy, prawda?” – słyszała to wystarczająco często w przeszłości, ale teraz nie chce się poddać, nie chce być bezwolną ofiarą. Z drugiej strony, czy aby na pewno Charlene Grant jest ofiarą? Ktoś zabija pedofilów i wydaje się, że właśnie wszystkie tropy prowadzą do niepozornej dziewczyny pracującej jako dyspozytorka.
Ale jak to u późniejszej Gardner – nic nie jest oczywiste, za to na pewno liczy się przeszłość, która odkrywana stopniowo okazuje się jeszcze bardziej posępna niż mogłoby to wynikać z początkowych scen „Złap mnie”. W ogóle Boston widziany oczyma Gardner nie jest miejscem łatwym do życia: rozboje, przemoc domowa, zabójstwa i tak dalej i bez końca. Miasto opanowane przez wyuczoną bezradność z jednej strony i pedofilskie zapędy zboczeńców z drugiej. A jest przecież i sprawa Charlene Grant, jej mglista przeszłość, której dziewczyna nie potrafi sobie przypomnieć, a która zwala się na nią z całym hukiem wodospadu tuż przed wyznaczoną datą.
Jest również w „Złap mnie” problem tego, jak bardzo można ingerować w pomoc komuś i czy przy pewnych wyborach rzeczywiście wybiera się mniejsze zło? Nie jestem na sto procent pewna, czy ja zachowałabym się inaczej, ale chcę wierzyć, że tak, że nie poszłabym po linii najmniejszego oporu i uległa groźbom osoby o przetrąconym umyśle, nie zastanawiając się nad sobą, ale nad dobrem dziecka.
W każdym razie, „Złap mnie” to zdecydowanie jedna z lepszych książek Gardner.
Moja ocena: 5

sobota, 27 lutego 2016

Lisa Gardner „Godzina zbrodni”

Lisa Gardner, Godzina zbrodni, Amber, Warszawa 2003, 303 s.

Za każdym razem uderza w lecie, podczas fali upałów. Za każdym razem uprowadza dwie ofiary. Za każdym razem zostawia wskazówki, gdzie ich szukać. I za każdym razem policja odnajduje je zbyt późno. Tego lata gra zaczyna się od nowa. Agentka FBI Kimberly Quincy wie, że może ocalić porwane. Ale musi wygrać wyścig z czasem - idealnym sprzymierzeńcem zabójcy, który jest bliżej, niż sądziła...

Nie podeszła mi ta książka. A zapowiadało się świetnie, bo intryga ciekawa, niebanalna, bo ilu pisarzy pisało o porywaniu ofiar parami?
A jednak coś nie zagrało. Może dlatego że strasznie męczyłam się przy czytaniu fragmentów poświęconych jednej z ofiar porywacza-mordercy. Upał, pragnienie, wszechobecne komary i muchy, a ja, wstyd się przyznać, nudziłam się strasznie. Nie czułam więzi z ofiarą, nawet nie wiedziałam, czy jej współczuję. Chciałam mieć po prostu jak najszybciej ten tekst za sobą, chciałam, żeby coś się działo... Nie mówię, że nie jestem pozbawiona empatii, do tej pory potrafię mieć gulę w gardle w szczególnie smutnych czy wzruszających momentach, więc nie sądzę, że coś jest ze mną nie tak. Raczej z wcześniejszymi książkami Gardner, kiedy jeszcze nie opanowała wystarczająco warsztatu i nie nauczyła się grać na emocjach czytelnika, bo skupiała się na rzeczach mało istotnych lub mało przekonujących.
Książka bardzo taka sobie.
Moja ocena: 2

piątek, 26 lutego 2016

Lisa Gardner „Następny wypadek”

Lisa Gardner, Następny wypadek, Amber, Warszawa 2001, 263 s.

Szampan, kręta szosa, człowiek na drodze, słup... Prowadząca dziewczyna ginie na miejscu. Jej ojciec Pierce Quincy postanawia wyjaśnić okoliczności wypadku. Razem z byłą policjantką Rainie Conner odkrywają, że ktoś poluje na jego bliskich. Że wie o nich bardzo dużo. I że wkrótce będzie następny wypadek..

O śmierci córki Quincy’ego wspominała Gardner już wcześniej. Tym razem poświęciła jej książkę, zmieniając już na początku wypadek na morderstwo. Im dalej zaś, tym mroczniej.
Akcja pokazana jest z dwóch perspektyw: Quincy’ego, który chce wyjaśnić okoliczności śmierci córki i mordercy, którego zżera żądza zemsty. To zastanawiające swoją drogą, jak rzadko w thrillerach sprawdza się zasada, że sprawcą jest osoba z bliskiego otoczenia ofiary. U Gardner kwestia zemsty pojawia się dość często, chociaż podobno nie jest to zbyt popularny motyw popełniania zbrodni (w statystykach polskich na przykład najczęściej dochodzi do zabójstw spowodowanych nieporozumieniem rodzinnym, następnie – rabunkiem). Inna sprawa, czy ktoś chciałby czytać o ewidentnie przewidywalnym przebiegu zbrodni i zbrodniarzu, który sam się zgłosił na policję?
W każdym razie w „Następnym wypadku” morderca nie próżnuje a jakakolwiek porażka wzmaga jego gniew względem Quincy’ego.  Szkoda tylko, że Gardner z takim upodobaniem wtrąca zupełnie niepotrzebne wątki. „Następny wypadek” bez krępujących scen seksu tylko by na tym zyskał.
Moja ocena: 4

czwartek, 18 lutego 2016

Lisa Gardner „Mąż doskonały”

Lisa Gardner, Mąż doskonały, Amber, Warszawa 2000, 239 s.

Dwudziestopięcioletnia Tess wychodzi za mąż za szanowanego policjanta Jima Becketta. Książę z bajki okazuje się tyranem, sadystą i... psychopatycznym mordercą. Zaszczuta, wiecznie przerażona żona postanawia wydać go policji. Jim trafia do więzienia. Tess czuje się wreszcie bezpieczna. Ale nie na długo..

Widać w „Mężu doskonałym” zaczątki przyszłego rozmachu i wyobraźni charakteryzujących późniejsze książki Lisy Gardner. W przypadku tej autorki poznawanie jej twórczości chronologicznie nie jest wskazane, bo pierwsze powieści są dość sztampowe, nie wyróżniają się na tle setek podobnych im kryminałów i thrillerów.
Opowieść o Tess mrozi krew w żyłach, ale jednocześnie jest boleśnie przewidywalna. Są co prawda chwile, kiedy Garner zaskakuje i dla nich właśnie warto sięgnąć po książkę. Pojawia się też po raz pierwszy Pierce Quincy – jeszcze jako agent FBI rozpracowujący psychologiczne profile morderców.
Wartka akcja, sensowne (acz zbyt „filmowe”) zakończenie, brak dłużyzn i niepotrzebnych wątków. Cóż więcej chcieć?
Moja ocena: 3.5

piątek, 2 maja 2014

Lisa Gardner „Kochać mocniej”

Lisa Gardner, Kochać mocniej, Sonia Draga, Katowice 2013, 376 s.

Brian Darby leży martwy na kuchennej podłodze. Jego żona, funkcjonariuszka policji stanowej, Tessa Leoni, twierdzi, że zastrzeliła go w obronie własnej, a sińce na jej ciele przemawiają za tym, że mówi prawdę. Dla doświadczonej detektyw D.D. Warren powinna to być banalna sprawa. Tylko gdzie się podziała ich sześcioletnia córeczka? Śledztwo nabiera rozmachu, przeobrażając się w gorączkowe i szeroko zakrojone poszukiwania zaginionego dziecka, a Warren musi połączyć siły ze swym byłym partnerem, Bobbym Dodge’em, aby przebić się przez mur policyjnych układów, starając się zgłębić mechanizmy rządzące psychiką funkcjonariuszki i odsłaniając jej rodzinne sekrety. Czy wyszkolona policjantka faktycznie mogłaby zastrzelić swojego męża? Czy matka skrzywdziłaby własne dziecko?

„Kochać mocniej” to thriller o pozorach i sile miłości. Nic nie jest takie, jakim się wydaje na początku. Policjantka zmuszona do odpowiedzi na pytanie, kogo kocha bardziej, nie waha się długo. Jej decyzja powoduje lawinę zdarzeń, a Tessa Leoni grzęźnie coraz bardziej w matni wypadków czując, że ma coraz mniej czasu.
Tym razem Lisa Gardner skupiła się na istocie miłości matczynej, ukazała, jak może zmienić się kobieta pod wpływem uczucia do swego dziecka. Tessa Leoni miała wiele grzeszków na sumieniu, jej przeszłość okrywała zasłona tajemnicy i niedomówień. Ratunkiem okazała się ciąża i poczucie, że ma w końcu dla kogo żyć i że jest kochana bezwarunkowo przez istotę, która jej potrzebuje.
Lisa Gardner znowu zabiera czytelnika na wycieczkę po mrokach ludzkiej duszy. Jednocześnie zadaje pytania: jak wiele jest w stanie zrobić matka, aby chronić swoje dziecko. I czy w pewnym momencie siła uczucia nie zboczy na pokrętne ścieżki zbrodni skierowanej przeciwko ukochanemu dziecku. Właśnie takie dylematy ma do rozstrzygnięcia sierżant D.D. Warren, musi zrozumieć nie tylko drugą policjantkę, ale i starać się zrozumieć matkę. Fantastycznie napisany thriller trzymający w napięciu do ostatniej strony.
Polecam.
Moja ocena: 5

niedziela, 20 kwietnia 2014

Lisa Gardner „Dziecięce koszmary”

Lisa Gardner, Dziecięce koszmary, Sonia Draga, Katowice 2013, 405 s.

W pewien upalny sierpniowy dzień w robotniczej dzielnicy Bostonu dochodzi do brutalnej zbrodni. Ginie czworo członków rodziny, a jedyny podejrzany, ojciec i mąż, trafia w stanie śpiączki na oddział intensywnej terapii. Wszystko wskazuje na to, że próbował popełnić samobójstwo. Czy aby na pewno? Wezwana na miejsce zbrodni sierżant D. D. Warren wie jedno: ta sprawa to coś więcej, niż wskazują pierwsze znalezione dowody.

Jest to bardzo dobra powieść psychologiczno-obyczajowa i średni thriller. Lisa Gardner jest niewątpliwie najlepszą amerykańską twórczynią thrillerów. Jest mroczniejsza niż Harlan Coben, a jej bohaterki są wyraziste, pełne wewnętrznych rozterek i problemów. Tak dzieje się i w „Dziecięcych koszmarach”. Dręczona wspomnieniami z przeszłości Danielle Burton czy Victoria Oliver, która dla syna-psychopaty poświęciła wszystko – to dwie narratorki pozornie niezwiązanych ze sobą historii. Tym razem Gardner sięga jeszcze głębiej w zrozumienie istoty zła, opisując pracę Burton na dziecięcym oddziale psychiatrycznym zabiera czytelnika w mroczny świat dziecięcego nieprzystosowania i choroby psychicznej. Nie ma mowy o szczęśliwym dzieciństwie, kiedy w kilkuletnim ciele tkwi stara dusza udręczona chorobą, osamotnienie i niezrozumienie. Zajmująca się nimi Burton skrywa własne tajemnice, tak bolesne, że przez lata nie potrafiła wyznać ich nawet swemu terapeucie. Z kolei Victoria Oliver dzień w dzień żyje w poczuciu zagrożenia, chowa przed synem noże i inne ostre przedmioty i badawczo obserwuje go dwadzieścia cztery godziny na dobę czekając na nieunikniony atak agresji. Gardner ukazuje kobiety będące niemal na granicy wyczerpania psychicznego i gdyby nie zbrodnia, „Dziecięce koszmary” stanowiłyby świetną analizę zwichrowanej psychiki.
Właśnie, zbrodnia. Ojciec podejrzany o wymordowanie rodziny to tylko początek. Wkrótce dochodzi do kolejnej masakry i sierżant D.D. Warren będzie zmuszona nie tylko do pośpiechu, ale i do konfrontacji z bardzo przebiegłym złoczyńcą. Niestety nietrudno domyślić się, kto stoi za zbrodniami. I chociaż zbrodniarz jest sprytny i zły do szpiku kości, nie zmienia to faktu, że zbyt łatwo i zbyt wcześnie jego osoba pojawia się na horyzoncie.
„Dziecięce koszmary” to książka niesamowita. Gardner jak nikt inny potrafi ukazać niuanse braku równowagi psychicznej, odrażające zachowanie istot, które powinny spędzać czas na zabawie z rówieśnikami, a nie – na zamkniętym oddziale bostońskiego szpitala czy próbach zabicia własnej matki. Intuicja pisarki i jej sposób pisania sprawiają, że chociaż jest to literatura lżejsza, chwilami dorównuje (i nawet ją przewyższa) obyczajowej prozie Jodi Picoult. Część obyczajowa – majstersztyk, część kryminalna – taka sobie.
Moja ocena: 4.5

środa, 29 stycznia 2014

Lisa Gardner „W ukryciu”

Lisa Gardner, W ukryciu, Sonia Draga, Katowice 2008, 412 s.

Annabelle Granger uciekała, odkąd sięga pamięcią. Jej rodzina regularnie zmieniała nazwisko, miejsca zamieszkania, samochód. Problem w tym, że po śmierci rodziców dorosła już Annabelle dalej nie ma pojęcia, przed kim jej rodzina tak naprawdę uciekała. Stara się żyć normalnie, nie dopuszczając do siebie myśli, że gdzieś tam czyha na nią coś, przed czym ojciec całe swoje życie próbował ją ochronić. Jednak, gdy pewnego dnia bierze do ręki poranną gazetę, z której dowiaduje się, że zmumifikowane ciało małej Annabelle Granger znaleziono w masowym grobie na terenie byłego szpitala psychiatrycznego, koszmar powraca...

Ilekroć patrzę na zdjęcie Lisy Gardner, zastanawiam się skąd w tej ślicznej i pogodnej kobiecie takie wyczucie zła i patologii? Bo nie ukrywajmy, patrząc na zdjęcie Stephena Kinga widzę genialnego kosmitę i żadne chowanie się za okularami tego nie zmieni. A Gardner jest kobieca, fotogeniczna i z pozoru bardziej nadawałaby się na autorkę ckliwych romansideł niż mrocznych dreszczowców. Cóż, pozory mylą.
„W ukryciu” to kolejny bardzo dobry thriller, z niebanalnymi bohaterami i wciągającą akcją. Pojawiają się starzy znajomi - Bobby Dodge i D.D. Warren. Starają się rozwikłać zagadkę grobu na terenie szpitala psychiatrycznego i dojść kim naprawdę jest Annabelle Granger. Poza tym istnieje podejrzenie, że ktokolwiek przygotował podziemny grób lata temu, postara się dokończyć swe zbrodnie.
Intryga jest zawiła, do końca trzyma w napięciu. Śledztwo sobie, dowody sobie, a Gardner i tak skupia się na ludziach i ich poczynaniach. Czegóż więcej chcieć? Doskonała lektura na długie, zimowe (i mroźne) wieczory, czyli dokładnie na teraz, kiedy za oknem zimno, pada śnieg i nie chce się wychylać nosa z domu. „W ukryciu”, kubek herbaty i ciepły koc – definicja dobrze spędzonego wieczoru, kiedy można się trochę pobać, trochę podedukować i pogimnastykować szare komórki.
Polecam.
Moja ocena: 4.5

piątek, 24 stycznia 2014

Lisa Gardner „Pożegnaj się”

Lisa Gardner, Pożegnaj się, Sonia Draga, Katowice 2009, 416 s.

Agentka FBI, Kimberly Quincy, kocha swoją pracę. Jest jednak w piątym miesiącu ciąży i powinna zacząć już myśleć nie tylko o sobie. Pewnego dnia zgłasza się do niej młoda prostytutka, informując o zaginięciu koleżanki. Okoliczności, które przedstawia, są tak przerażające, że aż niewiarygodne. Kimberly, nie zważając na swój stan, daje się wciągnąć w niebezpieczną i wyrafinowaną grę z sadystycznym mordercą zafascynowanym pająkami.

Przeczytałam „Pożegnaj się” w kilka miesięcy po „Sąsiedzie” chociaż chronologicznie powinnam była zacząć właśnie od „Pożegnaj się”. Ale... im dłużej czytałam powieść Gardner o porywaczu, tym bardziej się cieszyłam, że nie znałam jej wcześniej, bo wówczas „Sąsiad” byłby powieścią dość przewidywalną.
Ja wiem, że głównym tematem książek Gardner jest zbrodnia. Lecz mnie najbardziej interesują u Gardner puzzle, które autorka układa z losów postaci. Prawie nigdy do końca nie wiadomo kto jest kim, dostajemy co prawda wszelkie podpowiedzi, ale akcja gmatwa się, rozgałęzia i czytelnik już nie wie na czym skupić się najpierw.
Gardner opowiada o prześladowcy i prześladowanym, o kacie i ofierze, o tym, jak kształtuje się psychika ofiary i kiedy dochodzi się do granicy, spoza której nie ma powrotu. Powrót do normalności po traumie uprowadzenia okazuje się trudny, wręcz niemożliwy, szczególnie dla osób, które powinny posiadać nieograniczony kredyt zaufania. Istotna jest w „Pożegnaj się” postawa rodziców, ich strach o młodsze dziecko, ich niemożność zrozumienia starszego dziecka. Jak to u Gardner – nie ma wielkiego, szczęśliwego końca, gdy wszyscy wpadają sobie w ramiona i dalej żyją długo i szczęśliwie.
I jeszcze te pająki... Taka makabryczna wisienka na torcie makabry. Polecam.
Moja ocena: 5

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Lisa Gardner „Zaginiona”

Lisa Gardner, Zaginiona, Sonia Draga, Katowice 2008, 400 s.

Na pustej drodze, nieopodal autostrady w stanie Oregon, policja odnajduje otwarty samochód z włączonym silnikiem i damską torebkę porzuconą na siedzeniu kierowcy. Co się stało z jej właścicielką? Mąż zaginionej, psycholog kryminalny, wraz z córką walczy z miejscowymi władzami, ściga się z czasem i gorączkowo poszukuje odpowiedzi na pytania, których ze strachu nie potrafi sobie zadać.

Mamy w „Zaginionej” tajemnicę, ale Lisa Gardner bardziej skupia się na obserwowaniu psychologicznych zachowań swych bohaterów. Jest to tym ciekawsze, że po raz kolejny spotykamy się z postaciami znanymi już z wcześniejszych powieści Gardner. Pierce’a Quincy’ego zdążyłam poznać w „Drugiej córce” i potem, w „Trzeciej ofierze”. Z kolei tytułową zaginioną jest ni mniej ni więcej – Rainie Connor, również znana z „Trzeciej ofiary”. W ogóle jest to bardzo rodzinna opowieść, bo pojawia się i córka Quincy’ego, to właśnie ona prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia.
Jest to książka nierówna. Skupiając się na swych bohaterach, Gardner gubiła chwilami wątek, nie wiedziała, jak poprowadzić akcję, mnożyły się dłużyzny i czasami wiało nudą.
Dopiero przy końcu Gardner odzyskała werwę i zafundowała czytelnikom doskonałe zakończenie. Niewątpliwie więcej się spodziewałam zarówno po pisarce, jak i po zamyśle. Zaginięcie jest zawsze niepokojące dla najbliższych zaginionego, jest czymś, co doprowadza do skraju szaleństwa, ta świadomość, że nie wiemy, co stało się z ukochaną osobą, że nie mamy żadnego wpływu na jej los czy poczynania... Można to było naprawdę dobrze rozwinąć. Niestety Gardner poszła po linii najmniejszego oporu.
Moja ocena: 3

czwartek, 2 stycznia 2014

Lisa Gardner „Trzecia ofiara”

Lisa Gardner, Trzecia ofiara, Amber, Warszawa 2001, 255 s.

Strzelanina w szkole podstawowej w spokojnym miasteczku w Oregonie. Są zabici i ranni. Mieszkańcy żądają najwyższej kary dla oskarżonego. Rainie Conner, policjantka prowadząca śledztwo, podejrzewa jednak, że prawdziwym zabójcą jest ktoś inny. Ale nie wie, że morderca wciąż krąży w pobliżu. I że jest coraz bliżej swojej następnej ofiary..

To jest taka bardziej lajtowa wersja „Dziewiętnastu minut” Picoult, bardziej komercyjna. Gdyby Lisa Gardner zdecydowała się na bardziej rozbudowaną treść, pogłębienie psychologicznego tła, dorzuciła kilka mądrości i powstałaby całkiem dobra powieść o rozchwianiu emocjonalnym nastolatków, ich rozpaczy i desperacji, które prowadzą do zbrodni tak typowych w Stanach Zjednoczonych.
Chociaż Gardner stworzyła typowy thriller, jest to pomimo wszystko istotna książka. Właśnie ze względu na temat. I chociaż zazwyczaj autorkę wrzucam do szufladki z napisem: „kryminał/ thriller”, to tym razem większą uwagę zwracałam na to, co autorka chciała przekazać między wersami. Pojęcie ofiary było niejednoznaczne, podobnie jak pojęcie winowajcy. Gardner ukazała (po raz kolejny), jak dużo zła, nienawiści i zazdrości tkwi w niepozornych, spokojnych wydawałoby się, ludziach. Świetnie napisane.
Polecam.
Moja ocena: 4.5

czwartek, 5 grudnia 2013

Lisa Gardner „Klub Ocalonych”

Lisa Gardner, Klub Ocalonych, Amber, Warszawa 2003, 350 s.

Trzy kobiety cudem ocalały z brutalnego napadu. Napastnik poniósł karę. Ale nagle koszmar zaczyna się na nowo. Ktoś chce dokończyć swoje dzieło i mieć pewność, że tym razem nie będzie ocalonych.

Lisę Gardner lubię za to, że się szybko uczy. Dość szybko musiała zrozumieć, że sceny romansowo-erotyczne to nie jej działka, bo w „Klubie Ocalonych” jest ich już mniej. Gardner skupia się na intrydze i istotnych problemach. Pisze o gwałcie, pedofilii i strachu przed brakiem akceptacji. Utożsamia się ze swoimi bohaterkami, współczuje im i zagrzewa do walki, pragnie by ofiary uniosły wysoko głowy i mogły zacząć żyć dalej. A wszystko to jest tłem dla zawiłej intrygi i szybkiej akcji.
Polecam.
Moja ocena: 4

Lisa Gardner „Druga córka”

Lisa Gardner, Druga córka, Amber, Warszawa 2000, 256 s.

Teksas. Seryjny morderca ginie na krześle elektrycznym, zabierając do grobu imię i miejsce pobytu swojego jedynego dziecka.
Boston. Porzucona w szpitalu dziewczynka zostaje adoptowana przez bogate małżeństwo.
Dwadzieścia lat później. Melanie Stokes prowadzi spokojne życie w swojej przybranej rodzinie. Aż do dnia, kiedy przychodzi anonim ze słowami: "Dostaniesz to, na co zasługujesz".

Debiutu Lisy Gardner nie czytałam. Za to miałam wątpliwą przyjemność przeczytać jej drugą książkę. Po niemalże doskonałym „Sąsiedzie” jak ja się rozczarowałam „Drugą córką”!
Cała intryga chwilami jest rozdęta do granic nieprawdopodobieństwa. Do tego nudne i zupełnie niepotrzebne sceny seksu, które może w romansie byłyby do strawienia, ale w thrillerze? Po co to? Żeby zadowolić wszystkich? Bo zasada: trochę zbrodni, trochę seksu, trochę polityki i bestseller gotowy? W książce Gardner brakuje tylko polityki na wielką skalę; zamiast tego pisze o przepychankach personalnych w mikrokosmosie bostońskiej śmietanki medycznej. Do tego niepokorna, zbuntowana, obowiązkowo piękna i kochliwa główna bohaterka i amant o tajemniczej przeszłości. Po co czytać, skoro można od razu womitować?
Zaletą jest to, że „Drugą córkę” szybko się czyta. Ale na kolana nie powala. Chyba że w celu wygodniejszego womitowania!
Moja ocena: 1.5

środa, 6 listopada 2013

Lisa Gardner „Samotna”

Lisa Gardner, Samotna, Sonia Draga, Katowice 2012, 388 s.

Snajper policji stanowej Massachusetts Bobby Dodge obserwuje przez lunetę tragiczne wydarzenia w pobliskim domu. Uzbrojony mężczyzna zabarykadował się w nim z żoną i dzieckiem. Mierzy do nich z broni, powoli zaciskają palec na spuście. Bobby ma tylko ułamek sekundy na decyzję… której może żałować do końca życia.
Dla kobiety, próbującej chronić dziecko przed ogarniętym szałem mężem, to nie pierwszy koszmar. Piękna, niedostępna i niebezpiecznie seksowna Catherine Gagnon ma za sobą bolesne wspomnienia. Dwadzieścia pięć lat wcześniej została porwana i uwięziona przez szaleńca, który uczynił z niej swoją seks niewolnicę. Czy znajdzie w sobie siłę i odwagę, by obronić własne dziecko?

Bobby Dodge, podobnie jak i D.D. Warren są bohaterami kilku książek Lisy Gardner. W „Samotnej” pojawiają się po raz pierwszy. D.D. Warren ewidentnie gra drugie skrzypce i chociaż jest prowadzącą śledztwo, odsunięta jest daleko na drugi plan. Głównym bohaterem jest Bobby Dodge, a wszystko obraca się wokół konsekwencji jego czynu.
Demony przeszłości ścigają zarówno Dodge’a, jak i Catherine Gagnon. Ale w przypadku kobiety, Gardner wydaje się nie mieć pomysłu. Podeszła do swojej bohaterki raczej instrumentalnie: porwana, wykorzystywana seksualnie i chociaż uratowana, to pozostawiona bez jakiejkolwiek pomocy terapeutycznej. Gagnon wydaje się być typową femme fatale, źródłem kłopotów wszelkich mężczyzn, z którymi się styka. Dodge również poddaje się jej urokowi. A niepoukładane życie prywatne czyni z niego faceta szczególnie podatnego na manipulację.
I w sumie o manipulacji pisze głównie Gardner w „Samotnej”. A do tego jak zwykle – mroczne tajemnice i żądza władzy. Czyta się szybko. Do ostatnich stron autorka zwleka z wyjaśnieniem niektórych spraw. Słowem – jest nieźle.
Moja ocena: 5

wtorek, 5 listopada 2013

Lisa Gardner „Sąsiad”

Lisa Gardner, Sąsiad, Sonia Draga, Katowice 2011, 456 s.

Ta sprawa gwarantowała szum medialny – młoda atrakcyjna żona i matka znika bez śladu ze swego domu w Bostonie. Czteroletnia córeczka to jedyny świadek, a przystojny, tajemniczy mąż staje się głównym podejrzanym.
Kiedy do niewielkiego, przytulnego domu rodziny Jones przybywa sierżant D. D. Warren, od razu wyczuwa coś niepokojącego w pozorach normalności, które para tak bardzo starała się stworzyć.
Zegar tyka nieubłaganie, tymczasem Jason Jones zdaje się bardziej zaabsorbowany niszczeniem dowodów i izolowaniem swej córki niż poszukiwaniem „ukochanej” żony. Czy ten idealny mąż próbuje coś ukryć? I czy jedyny świadek zbrodni stanie się następną ofiarą zabójcy?

Pierwsze spotkanie z Lisą Gardner. I muszę przyznać, że bardzo udane.
Nie ma sensu tworzyć długiej recenzji dla tego typu literatury, zatem zawrę się w kilku zdaniach.
Do ostatniej strony czytelnik trzymany jest w napięciu i nieświadomości. Gardner wręcz przeprowadza wiwisekcję wykorzystywania seksualnego. Zalewa czytelnika mnogością informacji, bólu i cierpienia. Akcja, styl pisania i dokładna znajomość przedmiotu przywodzą na myśl powieściopisarstwo Jodi Picoult, lecz w wersji mniej intelektualnej, a bardziej kryminalnej.
Czytając „Sąsiada” nie można pozbyć się wrażenia, że Lisa Gardner podglądała swych bohaterów przez dziurkę od klucza i czuła wręcz perwersyjną przyjemność z wyciągania szkieletów z ich szaf. Uczyniła to po mistrzowsku, dostarczając czytelnikom nie tylko rozrywki, ale i naświetlając niewygodne fakty (czytaj: zmuszając do myślenia). Świetny thriller. Polecam.
Moja ocena: 5.5