wtorek, 17 listopada 2015

Paweł Smoleński „Irak. Piekło w raju”

Paweł Smoleński, Irak. Piekło w raju, Czarne, Wołowiec 2012, 295 s.

Książka to zbiór reportaży. Opowiadają one o najnowszej historii Iraku. Autor stara się przedstawić ten kraj w sposób obiektywny. Odwołuje się do opowieści samych Irakijczyków. Czytelnik może dowiedzieć się jak skomplikowana jest sytuacja w tym kraju, przeczytać o okrucieństwie dyktatury, arogancji najeźdźców. Warto przeczytać i ponownie zastanowić się nad koniecznością i sposobem przeprowadzenia misji stabilizacyjnej. Poruszająca, niezwykle barwna, unikająca jednoznacznych ocen książka.

Zastanawiałam się czy nie przełożyć opisywania książki Smoleńskiego. Cztery dni temu doszło do serii zamachów w Paryżu. Do zamachów przyznało się ISIS, które narodziło się w Iraku (w skrócie: ISIS, czyli Państwo Islamskie to organizacja terrorystyczna pełna oszołomów chcących ustanowienia hierokracji opartej na zasadzie szariatu na terytorium Iraku, Syrii i Libii). Jak niepokojąco i aktualnie brzmią słowa jednego z rozmówców Smoleńskiego:

„Chcecie zawładnąć naszą ziemią. Chcecie rządzić naszymi duszami. Nie obchodzi was szczęście Irakijczyków. Patrzycie tylko na naszą ropę, wyciągacie ręce po cały arabski świat. Uderzacie w serce islamu, macie w pogardzie to, co dla nas święte. Ludzie prawdziwej, głębokiej wiary nie mogą się na to zgodzić. W tej wojnie rychło okazało się, że nie idzie o głowę Saddama, ale o podbój Iraku. Musieliśmy coś zrobić.
Walczymy pod wezwaniem «Allah Akbar», Bóg jest wielki. To nasza nazwa, nasze imię, znak rozpoznawczy, jesteśmy mudżahedinami. Nie mamy nad sobą żadnej organizacji politycznej, nigdy nie będziemy partią żebrzącą o amerykańską jałmużnę. Taka polityka nas nie obchodzi. W Iraku nastał czas walki, a nie debat i układów.”1

Smoleński zbierał materiały do „Iraku” ponad dziesięć lat temu, kiedy Amerykanie w ramach wojny z terroryzmem, postanowili „wyzwolić” Irakijczyków od Saddama Husajna (i przy okazji położyć łapę na tamtejszych złożach ropy). „Wyzwoliciele” nie byli jednak witani radośnie przez naród, który wyswobodzili spod tyranii klanu Tikriti. Po interwencji Amerykanów Irakijczykom wcale nie zaczęło żyć się lepiej. Jak każdy medal ma dwie strony, tak i każdą historię można opowiedzieć przynajmniej z dwóch punktów widzenia. Rozmówcy Smoleńskiego narzekają, wspominają i pomstują odmieniając słowo „bieda” przez wszystkie przypadki. Dziennikarz natomiast pisze o mentalności getta, o biedocie z Saddamijjat al-Karch, o stertach śmieci przy przytulnych uliczkach, skwerach zamienionych w wysypiska odpadów, o koślawych komórkach stawianych przy nowych domach. I o nienawiści do wszystkiego, co zachodnie. Paradoksalnie, młodzi Irakijczycy chętnie nazywając Amerykanów terrorystami i okupantami, równie chętnie korzystają z dobrodziejstw technologii komputerowej, do której uzyskali dostęp dopiero po obaleniu dyktatora. Zindoktrynowani przez mułłów i imamów krzyczą, że nie podzielają żadnych wartości ze swoimi zachodnimi rówieśnikami, są muzułmaninami, Irakijczykami... A może po prostu są przeżarci islamem na wskroś? Religią, która stała się ucieczką od kłopotów dnia powszedniego. Człowiek, żeby egzystować, musi w coś wierzyć. Im gorsza egzystencja, gorsze wykształcenie, tym łatwiej oczarować człowieka wizją raju w niebiesiech, nagrodą w postaci dziewic za bycie męczennikiem. Smoleński rozmawiał z różnymi ludźmi, bardziej lub mniej wykształconymi, z mężczyznami, chłopakami, kobietami. Ich teraźniejszość anno domini 2003:

„Trzymam w domu broń do obrony przed bandytami. Nie mam innego wyboru. Zanim przyszli Amerykanie, bronił mnie Sajjid, sypiałem spokojnie, bez strachu, że ktoś zrabuje mój dobytek. Dziś nie mogę zaufać ani policjantowi, ani urzędnikowi. Wszędzie łapownictwo, korupcja, protekcja. Bandytyzm, złodziejstwo, gwałt.”2

„Gdy rządził nami Prezydent, mieliśmy prąd. Gaz do gotowania kosztował trzysta dinarów i też było go pod dostatkiem. Bandyci siedzieli w więzieniach, wieczorami mogłam iść z mężem na spacer. Nie bałam się, że Kuwejtczycy porwą nasze córki albo podpalą dom. Nie lękałam się o majątek. Nawet biedacy z najgorszych bagdadzkich nor mieli każdego ld al-Fitr świątecznego kurczaka (...).”3

Życie Irakijczyków nigdy nie było łatwe. Kiedyś musieli w milczeniu znosić poczynania Husajna i jego klanu; jego synowie mogli mieć wszystko i wszystkich. Mogli zmieniać samochody pod kolor ubrań, mogli zabijać, mogli skazywać na tortury. Właśnie, tortury... Irakijczycy wykorzystywali je nie tylko po to, by zniszczyć wroga narodu, ale i aby „przekonać do współpracy” ludzi opornych, acz potrzebnych. Tak „przekonano” sobowtóra Husajna – Latifa Jahję. Pokazano mu trzydzieści pięć filmów z zarejestrowanymi scenami tortur (nie żyję na tym świecie od wczoraj, nie po raz pierwszy czytałam o torturach, ale drastyczność scen opisanych przez Smoleńskiego przyprawiła mnie o mdłości). Dzięki temu Jahja miał lepiej służyć reżimowi. Torturowano nie tylko mężczyzn. Kobiety i dzieci też.
Dla jednych Irak był więzieniem, inni żyli bezkonfliktowo, z dala od politycznego zgiełku, rozpasanych Tikriti, nieustannej groźby śmierci. Ci drudzy teraz tęsknią za spokojem, wspominają czasy, kiedy bandytyzm był udziałem nielicznych. Po interwencji Amerykanów doszło do eskalacji przestępstw, łapówkarstwa, korupcji. I terroru. Smoleński słuchał, notował, zadawał pytania. Spisał to wszystko w barwach smutnych, szarych jak ówczesne życie Irakijczyków, acz z przebłyskami koloru, czyli słowami tych, którzy starali się nie tylko odnaleźć w nowej rzeczywistości, ale i nie poddawać się rządom domorosłych terrorystów.
„Irak. Piekło w raju” to nie tylko opowieść o zubożałym społeczeństwie. To również opowieść o fanatycznej nienawiści, narodzinach teokratycznego reżimu na ruinach reżimu Husajna. To opowieść o ludziach widzących wszystko tylko w dwóch barwach: czarnej i białej, gdzie nie liczy się to, czy człowiek jest dobry, mądry, uczciwy, ale to, czy wierzy w Allaha czy nie. I chociaż Smoleński starał się zachować neutralność, to ostatnie akapity jego „Podziękowania” ukazują, że zmian na lepsze można oczekiwać długo. Właściwie bez końca.
Moja ocena: 5


1 P. Smoleński, Irak. Piekło w raju, Czarne, Wołowiec 2012, s. 94.

2 Ibidem, s. 55.
3 Ibidem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz