piątek, 18 kwietnia 2014

Historia życia prywatnego. Od I wojny światowej do naszych czasów”, pod red. Antoine’a Prosta, Gérarda Vincenta

Historia życia prywatnego, pod red. Philippe’a Ariésa, Georges’a Duby’ego, t. 5. Od I wojny światowej do naszych czasów, pod red. Antoine’a Prosta, Gérarda Vincenta, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków 2006, 775 s.

Tematyka tego tomu ukazuje nowe granice prywatności w XX w., poruszając takie problemy jak: życie w rodzinie, aborcja, rozwody, samobójstwa, stosunek do własnego ciała, do śmierci czy pornografia. Autorzy sporo miejsca poświęcają nowym wzorcom pobożności i roli Kościoła w życiu jednostki, ukazują różnorodność kulturową Europy na przykładzie katolików, komunistów, Żydów i imigrantów, a także tropią wszechobecność amerykańskiego mitu w kulturze europejskiej.

W listopadzie 2013 roku moja prawie roczna przygoda z „Historią życia prywatnego” dobiegła końca. Przeczytałam piąty, ostatni tom. Gérard Vincent, autor „Trudności wyboru” będącej ni to wstępem, ni przedmową, wyjaśnił dlaczego w tomie odnoszącym się do wieku XX autorzy postanowili się skupić wyłącznie na Francji. W każdym kraju dochodziło do zmian i im bliżej było lat osiemdziesiątych XX wieku, tym więcej ich było i w różnych kierunkach szły.
Antoine Prost pisze o granicach prywatności, Gérard Vincent o sekrecie. Dwa pozostałe rozdziały dotyczą różnorodności kulturowej i obcych wzorów. Biorąc pod uwagę ramy czasowe, trudno jest mówić o historii, raczej o podejściu socjologicznym i kulturowym. Czytając esej Antoine’a Prosta wydawało mi się chwilami, że historyk opisuje kraj z innej planety, a nie – leżący o dwa tysiące kilometrów na zachód od Polski. Chodzi mianowicie o mieszkania. W 1953 r. P.-H. Chombart de Lauwe uznał 14 m2 powierzchni mieszkalnej na osobę jako próg krytyczny (chodziło o rodziny robotnicze). W ciągu dwudziestu lat sytuacja robotników poprawiła się na tyle, że w roku 1974 było to już 18 m2 na osobę. Klasa średnia miała natomiast do własnej dyspozycji 24,6 m2 na osobę. Patrząc na oferty obecnych deweloperów i na mieszkanka (trudno nazwać mieszkaniem 40 m2) dla czteroosobowej rodziny, poczułam mimowolne ukłucie zazdrości. W latach pięćdziesiątych i siedemdziesiątych mieszkalnictwo w Polsce stanowiło problem numer jeden. Chyba każdy (przynajmniej ze starszych pokoleń) obejrzał choćby raz serial „Alternatywy 4” Stanisława Barei, gdzie walka o przydział mieszkania była tyleż bezpardonowa, co często bezowocna. Teraz mieszkania są. Ba! Nawet są do kupienia i duże apartamenty. Tylko – za co ma je kupić przeciętny Kowalski?
Oczywiście nie można uogólniać, bo Prost przywołuje również wrażenia Jean Paul Sartre’a z biednych uliczek Neapolu, co prawda z okresu belle époque, ale wątpliwe czy sytuacja neapolitańczyków znacząco poprawiła się przez kolejnych kilkadziesiąt lat.
Bardzo ciekawy jest esej dotyczący wojen i śmierci. Jest to część poświęcona sekretowi i właśnie odnoszenie się do umierania zmieniało się diametralnie w pierwszej połowie XX wieku. Modernistyczny mit śmierci kończy się wraz z II wojną światową i masową eksterminacją cywilów. Powojenne zdobycze medycyny (antybiotyki, rozwój kardiochirurgii) pozwalają z kolei skutecznie walczyć z chorobami, które jeszcze kilka lat wcześniej mogły skończyć się zgonem. Wraz z upływem czasu zmieniło się również postrzeganie sekretu w rodzinie. Dawniej żona nie tylko nie wnikała gdzie i po co chodzi jej mąż uznając, iż takie są prawa mężczyzn. Ale wiek XX to przesunięcie granic sekretu, zwerbalizowanie pragnień i oczekiwań, szczególnie w sferze seksualności. Przy okazji seksualności i wizerunku Vincent zdradza statystyki dotyczące czystości Francuzów. Prawdę mówiąc ukazują one mieszkańców znad Sekwany jako dość niechlujny naród. Natomiast walka z cellulitem i otyłością trwa już od blisko sześćdziesięciu lat, kiedy to w 1955 r. w numerze majowym „Marie Claire” pojawił się artykuł na ten temat. Od tamtej pory artykuły dotyczące diet cieszą się niesłabnącą popularnością. Kilka akapitów poświęca również Vincent samobójstwom. Ich częstotliwość (unikania zadawania sobie śmierci zimą i jesienią) pozostała bez zmian na przestrzeni stuleci.
Eseje o różnorodności kulturowej dotyczą katolików, Żydów, komunistów i emigrantów. Ten ostatni problem jest we Francji o tyle istotny, że po procesie dekolonizacji mieszkańcy Algierii, Ghany czy Wybrzeża Kości Słoniowej wchodzą w skład Wspólnoty Frankofońskiej i znajdują się na uprzywilejowanych pozycjach.
Jeśli chodzi o zapożyczenie obcych modelów, to Francja od lat stara się nie ulec mcdonaldyzacji czyli amerykanizacji swego kraju. Wychodzi im to średnio ze względu na zalew konsumpcjonizmu zza Atlantyku. W czasie gdy autorzy pisali o wzorcu amerykańskim nie było jeszcze internetu czy smartfonów, co w znacznym stopniu zmieniło obecne społeczeństwo czy to francuskie, polskie czy amerykańskie. Ogółem, czytając obecnie ostatni tom, odnosi się wrażenie, że druga część tytułu: „do czasów obecnych” mocno się zdezaktualizowała. Poza tym skupienie się na jednym państwie czyni opowieść o wieku XX dość wybiórczą.
Moja ocena: 4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz